Czego pragną faceci?
Właśnie skończyłam czytać biografię Michaliny Wisłockiej. Autorka przytoczyła w książce fragment pamiętnika, w którym Wisłocka pisze, że mężczyzna nigdy nie opuści swojej kobiety, jeśli jest ona wyśmienitą kochanką. Czy babcia polskiej seksuologii miała rację? Czy mężczyźni przedkładają seks nad inne potrzeby? Czego naprawdę pragną faceci?
Byłam z P. przez półtora roku. Przez rok mieszkaliśmy razem i kochaliśmy się codziennie. Czasami dwa razy dziennie. Byłam pomysłową kochanką. Aby urozmaicić nasze życie seksualne kupowałam różne gadżety. Nosiłam przezroczystą bieliznę, robiłam striptiz, zlizywałam czekoladę z jego ciała, nakładałam na jego penisa pierścień, który miał wzmocnić nasze doznania. Po roku intensywnego romansu ze mną odszedł do kobiety, z którą nigdy wcześniej nie uprawiał seksu. Co by na to powiedziała pani Wisłocka?
Pewnego wieczoru M. przyznał mi się, że w ciągu tygodnia spał z czterema kobietami i każda z nich zapragnęła kontynuacji romansu. Kiedy spytałam, czy da radę regularnie odwiedzać wszystkie cztery, odpowiedział, że chyba wróci do swojej byłej dziewczyny, od której odszedł, bo była zazdrosna. Zapytałam, czy ją kocha. Szczerze wyznał, że namiętność już wygasła, ale potrzebuje czułości, zrozumienia i wsparcia w codziennym życiu. Następnego dnia spotkałam ich oboje na imprezie w klubie. Bacznie obserwował, gdy ona rozmawiała z innymi chłopakami i kiedy objęła jednego z nich, natychmiast interweniował. Nie ma zazdrości bez miłości?
Kilka tygodni temu po raz drugi odwiedził mnie A. W łóżku był bardzo aktywny, gorący, nienasycony. Zapytałam go później, czy stęsknił się za mną czy po prostu był napalony. Odpowiedź: napalony. Przyszedł więc tylko po seks? Zanim zaczęliśmy z sobą sypiać, byliśmy przyjaciółmi. Cieszyłam się z tego, że przy mnie ten latynoski macho nie wstydzi się płakać. Myślałam, że skoro się przede mną otworzył, to nasza relacja ma głębsze emocjonalne podłoże. Przy nim poczułam się bezpieczna.
Z P. nigdy nie osiągnęłam pełni szczęścia, mimo tego, że każda noc była pełna orgazmów. Panicznie obawiałam się, że go utracę. Bałam się wyrazić własne zdanie, skrytykować partnera. Z musu chodziłam na imprezy z jego znajomymi, starając się jemu i im dorównać w piciu. Na jego prośbę odsunęłam się od rodziców. Straciłam wewnętrzną harmonię.
Kilka miesięcy po odejściu P. odzyskałam duchowy spokój i wtedy w moim życiu pojawił się A. Początkowo nie byłam nim zainteresowana i otwarcie powiedziałam mu, że nie sypiam ze swoimi kumplami. Może ta butna deklaracja wzbudziła w nim pożądanie? Czy mężczyzna chce po prostu tego, czego nie może dostać?
Kiedy A. ze mną zamieszkał byłam pewna, że możemy stworzyć udany związek. On jednak cały czas podkreślał, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Byliśmy więc „friends with benefits”. Kiedy dowiedziałam się, że w jego życiu jest inna kobieta, wpadłam w szał. Dopiero kiedy emocje opadły, zapytałam go wprost, dlaczego, mimo udanego seksu, nie chce być moim partnerem. Wyznał, że nie jest we mnie zakochany i szuka miłości gdzie indziej. Czy kocha tamtą kobietę? Tego nie powiedział. Pomyślałam, że chodzi o zauroczenie, ale zerwałam romans. Teraz ja również mam szansę na nową miłość...
M. w końcu wyjaśnił mi, dlaczego wrócił do swojej byłej dziewczyny. Ona załatwia dla niego różne sprawy. Daje mu poczucie bezpieczeństwa. Jednak M. jest pewny, że w chwili, gdy któreś z nich spotka bardziej atrakcyjną osobę, odejdzie. Dla kogo M. straciłby głowę? Według niego idealna partnerka powinna zadowolić umysł, serce i penisa swojego mężczyzny. Co ciekawe, w jednym z filmów Woody Allena to kobieta tęskni za partnerem, który zaspokoi jej intelektualne, emocjonalne i fizyczne potrzeby. Czy zatem kobiety i mężczyźni mają dokładnie takie same pragnienia? Może wcale nie pochodzimy z różnych planet?
Zainspirowana filmem „Sztuka kochania”, postanowiłam napisać felieton o seksualnych zwyczajach współczesnych mieszkańców Polski. Dziś w Polsce żyjemy o wiele szybciej i intensywniej niż w czasach, kiedy Michalina Wisłocka pisała „Sztukę kochania”. Internet przyczynił się do wzrostu zarówno świadomości seksualnej jak i pornografii, co ma swoje odbicie w stosunkach międzyludzkich. Na ekranie stosunki odbywają się błyskawicznie, a pary momentalnie szczytują. Dzięki portalom randkowym wybieranie partnerów i partnerek stało się łatwe i szybkie jak nigdy dotąd. Skąd ten pośpiech? Generalnie, żyjemy w pędzie. Pochłania nas praca, w której nie liczą się starania, ale rezultaty. Mam wrażenie, że w życiu miłosnym coraz częściej zachowujemy się jak w pracy. Usiłujemy osiągnąć maksymalny rezultat w minimalnym czasie. Ale seks to nie korporacja... Chłopaka o imieniu S. poznałam w listopadzie. W styczniu pojechaliśmy razem do Krakowa. Poprosił, żebym została jego dziewczyną, jak tylko skończyli...
Komentarze
Prześlij komentarz